Refleksje w Dniu Matki

Dzisiaj poza ogromną wdzięcznością i miłością do mojej Mamy, poczułam coś w rodzaju tęsknoty do Mamy Niebieskiej.

Dotknęła mnie myśl, że przecież Jezus Chrystus w swoim testamencie dał nam Swoją Mamę! Matkę Bożą, Najświętszą, Niepokalaną.
Opiekunkę, pośredniczkę, pocieszycielkę.
Mamę wymagającą i kochającą bez miary.
Matkę silną, stawiającą czoła złu i śmierci.
Matkę, która wszystko rozumie, bo….przeżyła wszystko, lekko nie miała.

Życzenia, kwiaty, ciepła rozmowa o poranku i przytulaki z moją Mamą… Radość i podziw dla niej, że mnie i moje rodzeństwo wynosiła pod sercem, że wiele trudów i przykrości cierpiała przez nas i inne okoliczności życia. Że cały czas starała się balansować między zbytnią pobłażliwością, łagodnością, a surowością.
Że wychowała nas najlepiej jak potrafiła.
Że wolała odebrać sobie, a dać nam.
Że zapominała o sobie, a pamiętała o nas.
I że zawsze dawała z siebie wszystko.
Dziękuję Jej za to. Kocham ją i doceniam to, co dla nas robiła i robi.  Staram się, by na co dzień to czuła.

A czy Matka Boża, czuje moją miłość?
Czy daję jej powody, by czuła się dla mnie ważna?
Czy potrafię zwrócić się do Niej, jak do kochanej Mamy, czy jest odległa i niepotrzebna?

O tak mało prosi… O modlitwę wynagradzającą Bogu – codzienny różaniec. O to, by przyjąć i obchodzić  święto Jej Niepokalanego Serca, ofiarować cierpienia jako wynagrodzenie bluźnierstw i innych grzechów.
Tak wiele obiecuje w zamian… Zbawienie i pokój na świecie!

Matka Boża przytula mnie dzisiaj do swojego kochającego, dobrego serca i napomina, mówiąc czule „Dziecko…Wiele różańców musisz jeszcze odmówić w życiu!”

Dodaj komentarz