Duchowa ślepota – czyli o próżności intelektu i etyce sytuacyjnej

„Czy niewidomy może prowadzić niewidomego?”  [Łk 6, 39-45]

Spójrz na obraz sześciu niewidomych mężczyzn, których przewodnik upadając, prowadzi za sobą całą grupę. Czytając wczorajszą Ewangelię dotarło do mnie, jak zatrważająco łatwo możemy stać się jednym ze ślepych piechurów, kiedy dobierzemy sobie fałszywego nauczyciela.
Gdy zamiast Jezusa Chrystusa dajemy się zmedializować i omamić jakimś„autorytetom”; kiedy nasze myśli kierujemy ku rzeczom światowym, próżnym i grzesznym, zamiast ku niebu.
Przecież sposób na”dobre życie” dla katolika jest taki prosty – obrać azymut – Pana Boga ze wszystkim, co nam przykazał. A jednak… wszyscy błądzimy. Dlaczego?

źródło: http://turkusowydomek.sellingo.pl/p/71/3264/pieter-bruegel-slepcy-prowadzacy-slepcow-1

Nie ma wątpliwości, że jeżeli już kto wybrał bezbożne życie, wszedł na ścieżkę umarłych na duszy.

Jedni przynajmniej starają się trzymać spódnicy Matki – Kościoła i Bożych przykazań. Inni zaś, których zaślepia próżny umysł, każdy swój grzech samodzielnie wybielają, popadając w relatywizm i dopasowując Prawo do swoich przekonań. Wybierają życie wygodne, bez jasnych reguł, bez sakramentów, śmiało grzesząc i licząc na nieskończone miłosierdzie Boże.
Jeszcze inni Boga poznać po prostu nie chcą… i mniej lub bardziej świadomie, gardzą Jego miłością.
Taka letniość i chłód niejednokrotnie zamienia się w żywą niechęć lub nienawiść do wszystkiego i wszystkich, co ma związek z Jezusem Chrystusem, Matką Bożą i kościołem. Chyba nie trzeba tu przytaczać przykładów różnych wytworów antykatolickiej propagandy widocznej w prasie, radio, telewizji i wielkich produkcjach filmowych, które szerzej patrząc są narzędziem niszczenia kultury?

Niewspółcześni i współcześni faryzeusze

“Jak to możliwe, że zgraja moralnych wykolejeńców, którzy wybrali, jako swoją, ścieżkę umarłych, nadaje ton całemu współczesnemu światu? Jak to jest że społeczeństwo często musi tłumaczyć się przed garstką myślących inaczej z tego, iż wybrało drogę życia, którą wyznaczył człowiekowi Bóg Wszechmogący?” – pytał pewien mężczyzna w internetowej burzy na temat aborcji.

Wiemy, że już za czasów Chrystusa cechą charakterystyczną uczonych w piśmie i faryzeuszy było to, że przekręcali słowo Boże, w jego miejsce wstawiając swoje własne przykazania (Talmud).
Czym była litera prawa dla faryzeuszy czasów Jezusa Chrystusa, a czym jest dla współczesnych modernistów i przesiąkniętych liberalizmem heretyków?
⚡ Faryzeusze mówili: „Nie będziesz zabijał”. Pan Jezus podnosząc to przykazanie na wyższy poziom, nauczał: „Nie gniewaj się na brata swego”.
⚡ Faryzeusze mówili: „Nie cudzołóż”. Pan Jezus zaś więcej: „Nie pożądaj żony bliźniego swego, ani żadnej jego rzeczy”.
⚡ Faryzeusze żyli wg.: „Oko za oko”. Pan Jezus mówił: „Przebaczaj zawsze”.

Nauczanie Chrystusowe wciąż bywa niewygodne wśród oświeconych i zamożnych. Dla niektórych jakiekolwiek wymagania są nie do przyjęcia, nie mówiąc już o tym, że Jezus Chrystus zawsze podnosi nas na wyższy poziom i proponuje w miejsce czegoś łatwiejszego, coś trudniejszego. Tym czasem współcześni faryzeusze (także w sutannach różnych kolorów – o ile jeszcze je noszą- coraz częściej widzę, że nie) zawsze ułatwiają pod pozorem miłosierdzia i tolerancji.
W imię miłości, godności i nie wiadomo czego jeszcze, proponują etykę sytuacyjną, która wielokrotnie była krytykowana przez Kościół.

Etyka sytuacyjna a litera prawa

Etyka sytuacyjna to nic innego, jak własne rozeznanie sytuacji. Uznanie, że normy ogólne nie obowiązują zawsze, a wewnętrzny, osobisty osąd i światło może pokazywać jak należy postąpić w danej sytuacji. Co tam mówić, o prostych ludziach, którzy wpadają w sidła etyki sytuacyjnej, gdy nawet hierarchowie proponują „zmianę paradygmatu tradycji” ubierając to w ładne słowa, nazywając zmiany ”spokojnymi”, czy „ożywczymi”. Swoich przeciwników odsuwają jednocześnie na margines z etykietką faryzeuszy i uczonych w piśmie, którzy kochają surową literę prawa i w których nie ma miłości…

Tym czasem jest zupełnie na odwrót.
Litera prawa to przeszło dwutysiącletnie nauczanie Jezusa Chrystusa. 
ROZUMIANE DOSŁOWNIE. 
⚡ Pan Jezus i jego uczniowie mówią „nie cudzołóż” . Tym czasem od współczesnych faryzeuszy usłyszysz: „Każdy ma prawo do szczęścia; przecież nie będę sama; Bóg jest miłością, więc na pewno wybaczy mi widząc moje szczęście z innym mężczyzną”.
⚡ Chrystus uczy: „Nie zabijaj”. Faryzeusze zaś: „To sytuacja wyjątkowa; To tylko zlepek komórek; Ale ona jeszcze młoda…to dziecko jej zrujnuje życie”.
⚡ Jezus Chrystus mówi: „Nie ma rozwodów”. Faryzeusze zaproponują w każdym przypadku własne rozeznanie sytuacji.

Ułatwienie w antykoncepcji, różnego rodzaju związkach, wymieniać można bez końca… Ułatwienia.  A droga do nieba jest stroma i kręta.

Sumienie prawa nie stanowi

Często słyszymy: “Jeżeli tylko sumienie Ci pozwala – to rób!” 
Czy katolik może postępować według tej reguły?
Czyż nie jest to pociągająco łatwe?
A jednak…Pan Jezus wyraźnie mówi, co dobre, a co złe. I nie ma miejsca na usprawiedliwianie grzechów i samo-rozgrzeszanie. A już tym bardziej na dopasowywanie nauki Kościoła do potrzeb ludzkich i dla ludzkiej wygody!


Katolik musi mieć świadomość, że sumienie prawa nie stanowi! Jeżeli jest powiedziane „nie cudzołóż” to nie można wymyślić sytuacji, w której będzie to dozwolone. Choćby nie wiem, jak sumienie chciało na to przyzwolić. Przykładów można mnożyć przy każdym elemencie życia katolickiego. 
Gdzie jest nauka zbawiciela, a gdzie faryzeuszy?
Gdzie w tym wszystkim jesteś Ty Katoliku?
Czy słychać jeszcze głosy „nie idźcie tą drogą” wśród tłumu?

Błogosławionego tygodnia Kochani!

„Jeśli nie będzie obfitowała uczciwość wasza więcej niż uczonych w Zakonie i faryzeuszów, nie wnijdziecie do Królestwa Niebieskiego.”

[1 P 3,8-15]
[Mt 5,20-24]
[Łk 6, 39-45]
Kazania Ks. Grzegorza Śniadocha dostępne na YouTube:
https://www.youtube.com/watch?v=0TtlPVndyUQ&t=6s

Dodaj komentarz